Zauważyłam, że jest to dość sporny temat, czy może raczej każdy ma swoją filozofię, mniej lub bardziej trafną. To, co jemy, jest bardzo ważne, jeśli zależy nam na efektach. Oczywiście istnieje szereg zmiennych, według których powinniśmy się kierować przy ewentualnych korektach, jednak podstawa jest jedna.

posiłek
[wzięte z: potrafiszschudnac.pl]

Czytaj dalej »

No wiem, miało być o IG i insulinoodporności. Wybaczcie, ale w chwili obecnej nie mam dość czasu, by to napisać, a temat jest spory :)

W międzyczasie powiem wam, że na fanpage ogłosiłam poszukiwania dwóch osób chętnych do wszczęcia redukcji pod moim okiem. Znalazły się wręcz w tempie ekspresowym. Są to Paulina i Aga. Dwie różne osobowości.
Paulina jest już dość doświadczoną w temacie osobą, chodzi na siłownię. Problemem jednak nadal jest wystający brzuszek i parę cm za dużo w kilku miejscach. Dietetycznie również nie wyglądała najgorzej.
Aga natomiast ma nieco większy problem, dość sporą nadwagę. Do tego dochodzi dieta oparta na popularnych, krążących w sieci, ale i między ludźmi, mitach.
Z Pauliną rozpoczęłyśmy pracę i zaczynamy trzeci tydzień. Podrasowałyśmy trochę trening oraz nieco podwyższyłyśmy kaloryczność diety, jednocześnie zmieniając rozkład makroskładników. Jak na razie samopoczucie świetne, forma również. :)
Natomiast niestety z Agą sprawa się opóźni przez problemy zdrowotne. Ale co się odwlecze, to nie uciecze :)
Trzymajcie za nie kciuki!

A teraz czas na główny temat notki.
Często słyszę ten argument przeciwko ćwiczeniom, zwłaszcza w domu:
„Nie mam co zrobić z dzieckiem! Samego nie zostawię, więc wyjście odpada, a i w domu ćwiczyć nie mogę, bo non stop się plącze!”

Nie będę tego rozwarstwiać pedagogicznie, ale jeśli dziecko jest na tyle duże, że samodzielnie chodzi, spokojnie może…ćwiczyć z nami. :)

ćwiczenia z dzieckiem
[wzięte z: babyonline.pl]

Czytaj dalej »


  • RSS